porady jak to ugryźć

Wytrawny romans amarantusa ze słonecznikiem. Co z tego będzie?!

Wytrawny romans amarantusa ze słonecznikiem. Co z tego będzie?!

Ciągle szukam nowych pomysłów na pożywne (a jednocześnie zdrowe i nie budzące wyrzutów sumienia) drugie śniadania. Takie, które bez problemu i większego kombinowania zapakuję ze sobą do pracy. Ostatnio przejrzałam mój notesik z przepisami i przypomniał mi się przepis idealny! Znalazłam go gdzieś w sieci (nie umiem sobie już przypomnieć gdzie), gdy byłam na macierzyńskim z Pierworodnym. Spacerowałam codziennie po kilkanaście kilometrów w mrozie, a do tego karmiłam. Dawało to szaloną mieszkankę w postaci ogromnego i nieustającego głodu. Konia z kopytami bym zjadła. Dosłownie! Każdorazowo zatem na spacer pakowałam ze sobą coś dobrego. Czasem były to właśnie te ciasteczka, o których dzisiaj mowa (specyficzne, bo niesłodkie; nie wiem jak Wy, ale ja wcale nie lubię, żeby wszystko było na słodko, często mam ochotę na inne smaki, zwłaszcza po świętach!). Bazujące na bardzo przeze mnie lubianym ekspandowanym amarantusie (już wtedy odkryłam zdrowe podanie zbóż przez Kubarę) i pestkach słonecznika (pestki-wiadomo!-są u mnie zawsze w cenie jako doskonałe źródło zdrowych tłuszczy i antidotum na nieopanowane rzucanie się na masło). Okraszone siemieniem lnianym opiewanym ostatnio tak mocno (i nie bez przyczyny!) przez Anię Lewandowską. Przepis jest prosty w wykonaniu. Zresztą możecie uznać, że jeśli coś pojawia się na naszym blogu, to oznacza, że każdy śmiertelnik upora się z tym bez trudu. Jak my możemy, to i Wy dacie radę:)

Co będzie potrzebne:

szklanka amarantusa ekspandowanego

szklanka pestek słonecznika

2 łyżki mąki gryczanej

1 łyżka płatków owsianych

1 duży lub 2 małe banany (najlepiej mocno dojrzałe)

czubata łyżka oleju kokosowego lub rzepakowego

pół łyżeczki proszku do pieczenia

Pestki moczymy w wodzie (ja moczyłam pewnie 15 minut i wystarczyło). Potem odsączamy i łączymy z pozostałymi składnikami. Całość blendujemy w malakserze (niekoniecznie bardzo dokładnie, jak kto lubi). Ja musiałam blendować partiami, bo masa jest dość zwarta i trudna do zblendowania. Tak ma zresztą być; taki urok tych akurat ciasteczek. Potem z powstałej masy robimy kulki wielkości mniej więcej orzecha włoskiego. Na uprzednio przygotowanej blasze przykrytej papierem do pieczenia kładziemy kulki i łyżeczką rozpłaszczamy je na okrągłe ciasteczka. Wkładamy do piekarnika na 180 stopni. Pieczemy około 20 minut. Po wyjęciu chrupiemy ze smakiem!

Przyznam szczerze, że zastanawia mnie w tym przepisie jeszcze tylko jedna kwestia. A mianowicie czy na pewno trzeba dodawać proszek do pieczenia. Gdyby udałoby się. go wyeliminować ten wypiek byłby już całkowicie i absolutnie zdrowy. Jak myślicie? Wypróbuję to dla Was następnym razem. A może i Wy spróbujecie?

Agnieszka


PRODUKTY Z PRZEPISU

Wytrawny romans amarantusa ze słonecznikiem. Co z tego będzie?!

Najbardziej lubicie

Pokaż więcej