porady jak to ugryźć

Amarantusowe chrupki – homemade!

Amarantusowe chrupki – homemade!

Jest dobrze! W ubiegły weekend otworzyłam sezon rowerowy – rodzinny! Wszyscy czworo na rowerach. Moja pięcioletnia córka dzielnie przemierzyła 10 km. Mój roczny syn cierpliwie wysiedział w foteliku. Tak, tak – podobno foteliki są dla dzieci od 1,5 roku życia wzwyż, ale przeczytałam komentarz Pawła Zawitkowskiego. A ten pisał tam m.in. o momencie stabilizowania się układu ruchowego malucha, a że mój syn wydaje się stabilny i wdrapuje się dziarsko na parapety zakwalifikowałam jego zdolności ruchowe do fotelika rowerowego:)

A jak w drogę… to też wcześniej coś na ząb. Dobrze, że mam kosz przy swoim rowerze. Do tego bagażnik. Nie wiem jak radzą sobie mamy trojga, czworga dzieci…bez wątpienia korzystają wtedy z przyczepek. W moim bagażu wycieczkowym znalazła się woda ze świeżą miętą. To prawdziwy hit u moich dzieci. Jeśli nie ma wody kokosowej, wówczas woda z miętą staje się frykasem :) Do tego owoce i ogórki. Witek ma fioła na punkcie świeżych ogórków. Musi też być coś słodkiego. Niech stracę ;) Tym razem lody ominęliśmy szerokim łukiem i wcześniej przygotowaliśmy chrupki z amarantusa. Robione w 20 minut, super pożywne chrupki. Idealne dla pięciolatki, która pokonuje swój pierwszy długi dystans. Co ważne – to przysmak motywacyjny, bo najlepiej go jeść po wyjęciu z lodówki, czyli na początku wycieczki lub już na pierwszym przystanku: Co będzie potrzebne?

200 g masła migdałowego

100 g masła orzechowego

3 szklanki amarantusa ekspandowanego

Pół szklanki miodu

3 łyżki oleju kokosowego

1 łyżeczka soli

¼ łyżeczki cynamonu

Do garnka wrzucamy masło orzechowe, migdałowe, miód i olej kokosowy. Wszystko podgrzewamy do momentu uzyskania jednolitej masy. Odstawiamy masę z ognia i dodajemy sól oraz cynamon. Mieszamy, po czym dodajmy amarantus ekspandowany. I znowu mieszamy, aż wszystko równo się wchłonie. Przenosimy wszystko do szklanego naczynia (w moim przypadku to żaroodporna, niska misa), które wcześniej warto wyłożyć papierem do pieczenia. Wykładamy całą masę, wyrównujemy z wierzchu na gładko. Wszystko wkładamy do lodówki na minimum 20 minut. A potem kroimy i dodajemy sobie mocy!

Myślę, że w kolejnej wersji tego smakołyku można dodać jeszcze biały sezam. Kusi mnie też wrzucenie wszystkiego tego do piekarnika. Sprawdzę i tę wersję. Dam znać! Tymczasem – odżywiajcie się i oddychajcie pełnią lata!

Dorota