porady jak to ugryźć

Czekoladki domowej roboty w 5 minut!

Czekoladki domowej roboty w 5 minut!

Ten przepis dostałam od mojej przyjaciółki. Poczęstowała mnie kiedyś taką czekoladką swojego wyrobu. Była pyszna! A dodatkową zachętą był fakt, że jej produkcja miała trwać 5 minut… To brzmiało idealnie! Jako, że znamy się z pracy i wiem, że przyjaciółka nie rzuca słów na wiatr, jeśli chodzi o efektywność i tak jak ja stara się realizować założone cele (w tym przypadku dobre jedzenie) w jak najmniej wyczerpujący i czasochłonny sposób, nie utrudniając sobie niepotrzebnie życia, to wiedziałam, że mogę się spodziewać tylko najlepszego. Taki 5 minutowy przepis po prostu musiałam włączyć do swojej kuchennej bazy! Minęło trochę czasu, bo chwilowo o przepisie zapomniałam. Przypomniał mi się ostatnio i natychmiast rzuciłam się do jego wyrobu. Mam dla Was dobrą wiadomość – tak prostego przepisu chyba jeszcze na blogu nie było:)

Mało pracy + super efekty = kulinarny ideał.

Czego potrzebujecie do wyrobu czekoladowych pyszności:

2 łyżki oleju kokosowego

2 czubate łyżki dobrego kakao

1 łyżka ksylitolu lub syropu klonowego

Olej kokosowy trzeba rozpuścić i dać mu chwilę wystygnąć, żeby nie był wrzący, ale co najwyżej ciepły (ale jeszcze płynny). Potem należy do niego dodać kakao. Dokładnie wymieszać. Dodać ksylitol lub syrop klonowy. Całość ponownie bardzo dobrze wymieszać. Jeśli mieszacie ręcznie, mieszajcie długo i dokładnie. Nie leńcie się, bo ksylitol lub syrop muszą się dobrze rozpuścić. Następnie przelejcie całość albo do specjalnych czekoladowych foremek albo (jeśli tak jak ja takim cudem nie dysponujecie) do pojemniczków na lód. Składniki z przepisu wypełniły mi akurat cały pojemniczek na 16 czekoladek. Wkładamy go do zamrażalnika na kilka godzin. Moje były dobre, tzn. udawało się je bez problemu wyjąć bez szkody dla ich kształtu już po 2 godzinach. I gotowe! 

Ja zrobiłam wersję bez dodatków, bo chciałam najpierw wypróbować bazowy przepis czekolady, ale możecie też przed nalaniem masy czekoladowej do foremek nasypać do nich czego dusza zapragnie. Na przykład liofilizowanych owoców (znakomicie sprawdzą się na przykład maliny), suszonej żurawiny lub orzechów. I dopiero takie dodatki zalać masą. 

Przed jedzeniem czekoladki trzeba wyjąć na pół godziny, żeby nieco odtajały. Mmmm.

W życiu nie myślałam, że uda mi się zrobić coś tak dobrego, tak szybko. 

Zapas czekoladek trzeba przechowywać w zamrażalniku. Są idealne na poczęstunek albo mały głód na słodkie.

Wszystkiego czekoladowego,

Agnieszka

PRODUKTY Z PRZEPISU

Czekoladki domowej roboty w 5 minut!