porady jak to ugryźć

Piernik dyniowo-marchewkowy. W sam raz na zdrowe święta.

Piernik dyniowo-marchewkowy. W sam raz na zdrowe święta.

Czas myśleć o świętach… A skoro tak, to nie obędzie się bez wypieków! Przyznam Wam, że wcale nie jestem fanką tradycyjnych świątecznych ciast. Staropolski piernik nie należy do moich ulubionych. Dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy u „Z widokiem na stół” zobaczyłam jego dyniowo-marchewkową wersję. Uwielbiam ciasto marchewkowe, a i chlebek dyniowy, który poleciła mi Dorota (zerknijcie TU, jest naprawdę pyszny) przypadł mi bardzo do gustu. Połączenie obu warzyw w przepisie wydało mi się więc nęcące. Tylko, czy co za dużo to niezdrowo? Okazało się, że nie tym razem! Zresztą gdy w przepisie zobaczyłam jeszcze miód gryczany i kawę, wiedziałam już, że bez próby się nie obejdzie. Wykorzystałam pierwszą wolną chwilę na pieczenie. I wiecie co? Wiem już na pewno, co wyląduje na moim świątecznym stole. Ten piernik wbił się z impetem na szczyt mojej listy kulinarnych planów. Dlatego chętnie podzielę się z Wami przepisem.

Co będziecie potrzebować?

DO CIASTA:

szklanka pure z dyni (ja miałam zamrożoną pieczoną dynię i po prostu ją rozmroziłam, możecie też po prostu upiec świeżą dynię)

szklanka startej marchewki (starta na średnich oczkach)

szklanka mąki orkiszowej lub gryczanej

4 czubate łyżki miodu gryczanego

2/3 szklanki ksylitolu

4 jajka

150 g oleju kokosowego

1 łyżeczka sody oczyszczonej

2/3 łyżeczki proszku do pieczenia

1 łyżka cynamonu

½ łyżeczki imbiru

½ łyżeczki kardamonu

szczypta gałki muszkatałowej

2 garści orzechów włoskich

75 ml espresso (czyli pełna filigranowa filiżaneczka przeznaczona do serwowania espresso)

DO LUKRU:

½ szklanki cukru pudru

2 łyżki syropu klonowego

szczypta gorącej wody

Marchewkę, dynię i przyprawy (cynamon, gałka muszkatołowa, imbir, kardamon) zmieszajcie dokładnie ze sobą. W drugiej misce zmiksujcie żółtka, cukier i miód. Możecie ewentualnie dodać inny miód niż gryczany, jeśli nie macie tego pod ręką, ale z gryczanym będzie to smakowało perfekcyjnie. Dodajcie jeszcze olej kokosowy i espresso i znów wszystko zmiksujcie. Potem połączcie tak powstałą piękną, złocistą masę z pachnącymi przyprawami warzywami i znów zmieszajcie. W osobnej misce przygotujcie przesianą przez sitko mąkę (w moim domu rodzinnym mąki się nie przesiewało, ale odkąd zaczęłam to robić, czuję dużą różnicę w wypiekach) i połączcie ją z proszkiem do pieczenia i sodą. Połączcie suche składniki z mokrymi. Znów wymieszajcie. Osobno ubijcie białka na sztywną pianę (jeśli słabo Wam idzie, dodajcie szczyptę soli, to zawsze pomaga, a ja, kulinarny leń z natury, zawsze ułatwiam tak sobie pracę). Delikatnie wsypcie pianę do reszty masy i wymieszajcie. Przelejcie do blachy wyłożonej papierem (najlepiej nada się keksówka, ale ja akurat nie miałam wolnej, więc zrobiłam ciasto w tortownicy i też zdało to egzamin; nie powinniście tylko przekładać masy do zbyt szerokiej blachy, żeby ciasto się nie przypaliło).

Pieczcie około godziny w 180 stopniach.

W międzyczasie przygotujcie lukier. Wymieszajcie cukier puder z syropem klonowym i odrobią gorącej wody (naprawdę odrobinę, tak około 1 łyżeczki; ja za pierwszym razem przesadziłam i w rezultacie powstało mi baaardzo dużo lukru, bo musiałam dosypywać cukier puder w celu ratowania sprawy), tak aby powstał płynny lukier. Polejcie lukrem lekko ostudzone ciasto. Mmmm. Zajadając to ciasto mruczałam z rozkoszy (to u mnie odziedziczony w genach sposób okazywania, że mi smakuje;). Jest bardzo wilgotne w środku. Po prostu rozpływa się w ustach. I smakuje prawdziwie piernikowo bez użycia gotowej przyprawy piernikowej, zwykła mieszanka odpowiednich przypraw załatwia w pełni sprawę. Piernik przeszedł już pierwszą próbę ogniową na przyjęciu urodzinowym mojego już 4-latka. Zniknął w trymiga!

Nie dość, że jest dobry, to jeszcze ma się to miłe uczucie zjadania przy okazji sporej porcji warzyw. Spróbujcie!

Ze świątecznym pozdrowieniem,

Agnieszka


PRODUKTY Z PRZEPISU

Piernik dyniowo-marchewkowy. W sam raz na zdrowe święta.