Cześć! Miło nam, że tu zajrzałeś. Ja nazywam się Agnieszka. Razem ze mną ton Jadłosferze nadaje Dorota.

Prywatnie znamy się nie od dziś. I nie od wczoraj. Poznałyśmy się na studiach (bądźmy taktowni, nie liczmy, ile to lat temu!) i od tego czasu przemierzamy meandry rzeczywistości omawiając je ze sobą gruntownie co jakiś czas.

Z biegiem lat tematy naszych rozmów ewoluowały. Burze w szklance wody nieco ucichły i wkroczyły inne ważkie kwestie osadzone bliżej zwykłej codzienności. Zamiast sms-ów o tym, jak rozwikłać supły nawałnicy uczuć zaczęły się pojawiać wiadomości z linkami do dobrych i (koniecznie!) szybkich przepisów. A potem wskazówki, skąd brać ich składniki i jak zminimalizować czas spędzony na ich kupowaniu w różnych miejscach.

Podczas kawiarnianych spotkań pojawiały się rady, co dać dzieciom na drugie śniadanie i gdzie do licha dostać coś gotowego, a jednocześnie zdrowego (i tym samym wygospodarować dodatkową godzinkę dla siebie). I dyskusje o tym, że coraz trudniej nam strawić biurowe lunche w byle jakim barze i jak to rozwiązać, żeby jadać przyzwoicie, ale nie spędzać pół dnia w kuchni i mieć jeszcze czas na takie fanaberie, jak praca zawodowa.

Słowem, przewijał nam się mocno temat - jak żyć ekologicznie w wielkim mieście? I nie zwariować!

Czy rzeczywiście jak doradzają powszechnie kobiece czasopisma, jedyny ratunek to wyprowadzić się na wieś i samemu hodować owoce i warzywa? I może jeszcze jakąś kozę?

Sprawa zrobiła się jeszcze bardziej paląca, gdy na świecie zaczęły się pojawiać kolejno nasze dzieci. Obie jesteśmy mamami. Każda ma na stanie uroczą dwojkę smyków. I ich alergie. Plus nietolerancje pokarmowe. My też powoli przestałyśmy czuć się nieśmiertelne.  Tak się złożyło, że data ważności nas obu zaczęła być kwestionowana Poważnymi Chorobami. Nasze wyhodowane w miejskim smogu i przyprawione chemią z wysoko przetworzonego jedzenia  organizmy zaczęły stawiać nam swoje wymagania i pieklić się o byle co.

Z tego galimatiasu wyłonił się pomysł na Jadłosferę. Sklep inny niż wszystkie inne. Bazujący na lokalnych i naturalnych produktach.  Starannie przez nas wybranych i przetestowanych na sobie i bliskich. I – przede wszystkim - podanych z poradą, jak to ugryźć. Szukamy dla Was sposobów na mało czasochłonne włączenie zdrowych składników do domowej diety. Podajemy je zarówno w opisach produktów, jak i na naszym blogu.

Agnieszka i Dorota